Turniej Back to the Roots prócz zdrowej sportowej rywalizacji i mnówstwa atrakcji, będzie mieć na celu niesienie pomocy innym.

W tym roku zagramy dla bardzo młodego i dzielnego mieszkańca naszego miasta - Franciszka Dziennika.

Franek urodził się tylko z połową serca (HLHS). Mimo to jego hart ducha i energia jaka od niego bije, mogłyby zawstydzić niejednego dorosłego. Sam nasz bohater jak i jego rodzice Rafal Marta Dziennik dzielnie znoszą trudy jakie zgotował im los i za to należą im się wielkie brawa. Jednak długie pobyty w szpitalach, operacje, wizyty lekarskie i leki są niezwykle kosztowne.

Poprzez zbiórkę pieniędzy uzyskaną za pomocą licytacji podarowanych nam przedmiotów będziemy chcieli zapewnić temu bardzo młodemu wojownikowi płynność finansową, dzięki czemu tej wspaniałej rodzinie ubędzie jeden z wielu problemów.

Apelujemy do wszystkich by odłożyć na bok wszelkie niezgody i zjednoczyć się by zrobić coś dobrego. Wierzymy, że cała społeczność koszykarska w naszym kraju poprze nasze działania i pokaże o co naprawdę chodzi w sporcie, wierzymy również w społeczność naszego miasta i nie tylko.

Poruszmy wspólnie nasze serca by poruszyć serduszko Franka!

Pomóc Franiowi możesz wpłacając na naszą oficjalną zbiórkę, lub licytując

A o to same słowa naszego bohatera, napisane przy pomocy jego rodziny:

Wszystkim Cześć. 

Mam na imię Franek i opowiem Wam dziś swoją historię. A zaczęła się ona tak: 

Pewnego dnia moi rodzice postanowili, że moja starsza siostra będzie miała braciszka lub siostrzyczkę. Jak powiedzieli tak zrobili. Tym sposobem po jakimś czasie w brzuszku mamy pojawiła się maleńka fasolka, czyli ja. Rosłem i rosłem aż pewnego dnia mama postanowiła pójść na badanie USG, w czasie którego lekarz stwierdził, że moje maleńkie serduszko nie pracuje prawidłowo. W tej sytuacji mamie zlecono kilka dodatkowych badań, żeby potwierdzić lub wykluczyć diagnozę.

Niestety kilka dni później okazało się, że lekarz miał rację. Miałem przyjść na świat z chorym serduszkiem. Było to AVSD, Tetralogia Fallota. Gdy mama usłyszała, że urodzę się bardzo chory na początku załamała się, ale na szczęście na swojej drodze pewną Panią Doktor, która powiedziała, że będę miał chore serduszko, ale jeśli przejdę operację będzie ono miało szansę bić normalnie.

Nie mogłem tylko urodzić się za wcześnie. Gdybym urodził się jako wcześniak miałbym dużo mniejsze szanse na przeżycie. Na szczęście tak się nie stało. Przyszedłem na świat 29 maja 2018 roku o godzinie 11:20 w Instytucie Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi. Zaraz po urodzeniu ważyłem 2700g i mierzyłem 50cm. Mama usłyszała mój pierwszy krzyk. Potem zabrano mnie na kolejne badania. Z mamą spotkałem się dopiero następnego dnia. Uważam, że była bardzo dzielna.

Pierwsze dni swojego życia spędziłem na Oddziale Wad Wrodzonych, gdzie poddano mnie dokładnej diagnostyce, która wykluczyła pierwszą diagnozę. Okazało się, że otrzymałem tylko pół serduszka na całe życie (HLHS). Dawniej już bym nie żył, ale dziś takim dzieciom jak ja podaje się lek Prostin. To właśnie on pozwolił mi doczekać do 12 czerwca.

Tego dnia przeszedłem I etap korekcji wady. Operacja trwała aż 5 godzin. Po zabiegu jeden z lekarzy wyszedł do rodziców i powiedział, że wszystko zostało zrobione, a teraz trzeba czekać. Z bloku operacyjnego trafiłem na POP (sala pooperacyjna), na którym spędziłem dwa tygodnie, ponieważ nie oddychałem samodzielnie i potrzebowałem tlenu. Po pewnym czasie zostałem przeniesiony na oddział kardiochirurgiczny, na którym uczyłem się wszystkiego.

Niestety któregoś dnia rozpoznano u mnie krwiaka IV stopnia umiejscowionego w płacie czołowym. To były trudne chwile, ale zwyciężyłem i po 49-dniowym pobycie w szpitalu wróciłem do domu, w którym przez cały czas czekała na mnie moja starsza siostra. Była ona tak samo dzielna jak ja.

Teraz jestem już po drugiej operacji która odbyła się 05,11, 2018r i dwóch cewnikach serduszka z balonoplastyką i mam wstawiony stęt ponieważ mam dodatkowo zwężone tętnice płucne. Bardzo potrzebowałem już tej drugiej operacji byłem w bardzo złym stanie. Moje serduszko było tak niewydolne, że miałem już sinice centralną byłem niedotleniony i miałem zakwaszony organizm, moje paluszki u stópek były już fioletowe.

Teraz jestem silniejszy i bardzo szczęśliwy, bo mieszkam z kochającą rodziną która o mnie walczy, ale potrzebuję Waszej pomocy w zbiórce środków na kolejną operacje serduszka, niezbędną rehabilitację, leki oraz dojazdy i wizyty lekarskie. Mój tata sam utrzymuję naszą rodzinę i nie jest w stanie pokryć wszystkich dodatkowych kosztów mojego leczenia.

Dziękuję za każdy odruch serca i każdy wpłacony grosik.

Franek z rodzicami i siostrą.

Z dumą i pasją stworzone przez grind-dev.com